Książulo sprawdził najwyżej położoną restaurację w Polsce. Co zjesz na Kasprowym Wierchu i za ile?

Książulo tym razem sprawdził miejsce nietypowe nawet jak na jego serię kulinarnych testów: najwyżej położoną restaurację w Polsce, działającą przy górnej stacji kolejki na Kasprowym Wierchu.

To lokal, do którego zagląda wielu turystów „z marszu” – po wjeździe kolejką, w przerwie od górskich planów lub po prostu wtedy, gdy na wysokości prawie 2000 m n.p.m. potrzebujesz szybko zjeść coś ciepłego. Trzeba jednak pamiętać, że takie punkty mają swoją specyfikę: ogromny ruch, działanie w trybie bufetu i presję obsłużenia tłumów w krótkim czasie


Co to za miejsce i jaki jest klimat?


  • Lokalizacja + widoki: największy „magnes” – jesz prawie na 2000 m n.p.m., w budynku górnej stacji.
  • Model działania: bufet „na wagę” (jak w punktach typu „marsz” w galeriach) + duży przemiał ludzi.
  • Duży tłok i „Ikeowski” vibe: kolejki przy bemarach, trudno znaleźć miejsce, sporo przepychanek.
  • Wpadka higieniczna na start: talerz „brudny” i z włosem – Książulo zaznacza, że „zdarza się”, ale pierwsze wrażenie mocno psuje odbiór.

Plusy (co wypadło najlepiej)


1) Żurek – pozytywne zaskoczenie

Bardzo kwaśny, „zrównoważony”, z wyczuwalną wędzonką, sporo wkładki.

Cena: 18 zł + 2 zł bułka (ok. 20 zł) – Książulo mówi, że spodziewał się drożej jak na to miejsce.

Minus: bułka „leciwa”, raczej z wczoraj.


2) Pomidorowa – „zwykła, ale ok”

Smakowo poprawna (kwasek i słodycz), ale podana letnia/zimna, więc nie spełnia roli „rozgrzewacza” po wejściu.

Cena: 16 zł – jak na wysokość i lokalizację uznane za „do przełknięcia”.


3) Kotlet mielony – bardzo smaczny, ale…

Duży plus za konsystencję (zwarty, „mięsny”, nie „glut”).

Wielki minus: przesolony (i mocno pieprzny). Gdyby nie sól, byłby naprawdę mocnym punktem.


Minusy (co rozczarowało)

1) Cena vs jakość „talerza na wagę”

Talerz z mielonym + dodatki wyszedł ok. 63–64 zł (Książulo podkreśla, że nie było na nim „dużo jedzenia” jak na prawie 70 zł).

Ziemniaki i surówki ocenione jako typowo cateringowe/sklepowe, „z bemarów”, poprawne, ale bez świeżości.

2) Bigos

Określony jako „jarmarkowy”: mało charakteru, kiełbasa jak marketowa, dużo pieprzu zamiast smaku.

Rekomendacja wprost: raczej odpuścić.

3) Nuggetsy + frytki

Nuggetsy: „na 100% mrożone”, mocno słone, twarda skorupa, przeciągnięte.

Frytki: zwykłe mrożone, dodatkowo leżakujące w bemarze.

Talerz (5 nuggetów + garść frytek + „łódko”) ok. 39,70 zł – w ocenie: słaby deal.

4) Desery

Sernik i szarlotka po 16 zł – wrażenie „marketowej półki”.

Do zjedzenia, bo słodkie, ale nie warte specjalnej zachęty i zdecydowanie nie są „celem wycieczki”.


Podsumowanie Książula

To miejsce „ratunkowe” – zjesz, gdy musisz, ale na dole będzie taniej i lepiej; najlepszy wybór w tej recenzji to żurek, a reszta mocno zależy od tego, czy akceptujesz bufetową jakość w górskiej cenie.

Komentarze