Co robić w Kazimierzu, gdy lód zacznie ruszać?
Najważniejsze zasady praktyczne:
- nie wchodzić na lód nawet „na chwilę”
- nie schodzić na brzeg tam, gdzie słychać trzaski/pęknięcia
- omijać bulwary w momencie ruszania kry
- obserwować komunikaty IMGW i lokalnych służb
Najgroźniejsze jest to, że lód nie topi się równo. Zaczyna pękać i ruszać całymi płatami, a potem zbija się w „korek”w węższym miejscu rzeki albo na zakolu.
Co się dzieje wtedy?
- woda nie ma gdzie odpłynąć
- poziom Wisły potrafi skoczyć bardzo szybko
- wylewa na nisko położone tereny
- W Kazimierzu to ryzyko dotyczy przede wszystkim:
- bulwarów i nabrzeża przy Wiśle
- okolic przeprawy promowej w stronę Janowca (ruch lodu + zmiana nurtu = nieprzewidywalnie)
- nisko położonych fragmentów przy rzece, gdzie woda „wchodzi” pierwsza
2) Lód działa jak pług – niszczy brzegi i umocnienia
Kiedy płyną kry, one nie są lekkie. To masa lodu pchana nurtem, która potrafi:
- zrywać umocnienia brzegowe
- „szlifować” skarpę
- podcinać brzeg i powodować osuwanie ziemi
- W praktyce: to, co wczoraj było stabilnym brzegiem, po roztopach może być już naruszone.
3) Uderzenia kry w elementy infrastruktury
- Duże kry potrafią walić w wszystko, co stoi na drodze:
- przystanie, pomosty, slipy
- elementy nabrzeża, schodki, barierki
- konstrukcje przy promie
- Dla Kazimierza to ważne, bo to miasto żyje blisko rzeki – a ruch lodu potrafi „przesunąć” rzeczy, których nie rusza nawet wysoka woda bez kry.
4) Niebezpieczeństwo dla ludzi: lód wygląda stabilnie… do momentu
Najbardziej zdradliwe jest to, że zamarznięta Wisła może wyglądać jak „wielkie lodowisko”. A potem nagle:
- pojawia się prąd pod lodem
- robią się rynny z otwartą wodą
- tafla pęka przy brzegu
- kra potrafi ruszyć i „zabrać” człowieka
- W Kazimierzu to szczególnie groźne, bo są miejsca, gdzie ludzie schodzą bliżej brzegu „zobaczyć lód z bliska”.
5) Gwałtowne wahania poziomu wody i cofka
Przy zatorze woda potrafi się „cofać”, rozlewać bokami, a potem – gdy zator puści – gwałtownie opaść.
To jest ryzykowne dla:
- piwnic i parterów blisko rzeki
- instalacji i studzienek
- dróg i parkingów przy nabrzeżu
6) Niespodziewana „fala” po puszczeniu zatoru
Kiedy zator lodowy nagle pęknie, potrafi iść w dół rzeki jak ruchoma ściana:
- nagły przybór
- przyspieszenie nurtu
- więcej kry w jednym momencie
To właśnie dlatego roztopy i ruszający lód są bardziej nieprzewidywalne niż zwykła „wyższa woda”.
Najgorsze są przewężenia i ujścia, w których kra staje wręcz dęba! Starawa jestem, ale pamiętam jak za mojego dzieciństwa na rzekach były lodołamacze. Na Wiśle i Odrze systematycznie, a nawet u nas na Narwi też. No ale to były czasy kiedy rzeki służyły jednak jako trakty żeglowne i były ludziom potrzebne do transportu, nie tylko turystycznego. Chwila odwilży, a pod koniec tygodnia znowu mróz i będzie chyba jeszcze groźniej.